RECenzja płyty ULTRA / Gaz-Eta

Październik 2004 | Magazyn Gaz-Eta, nr. 24  |  Autor: V. Ziutek

No song in album

Druga płyta świetnej jazzowej gitarzystki Krzysi Górniak jest bardziej komercyjna w brzmieniu od pierwszego krążka Tales. Nie znaczy to oczywiście, że jest gorsza – a wręcz przeciwnie, jest to kawał solidnej, jazzowej muzy.

Wszystkim kawałkom przypisane są odpowiednie barwy (np. Gold, Red, Silver, Platinum…) i z reguły odpowiadają one klimatom utworów. Ja osobiście słucham tej płyty od drugiego kawałka – znaczy się pomijam Orange z wokalem Kuby Badacha – na co dzień bodajże wokalisty Polucjantów – troszkę nie pasuje mi tu niespecjalnie ciekawy (ale na mój gust psujący całość kawałka) tembr głosu z naprawdę niezłym jazz-rockowym klimacikiem (a ten numer został wytypowany na radiową składankę).

Szkoda, że to nie Krzysia wokalizowała (tak jak w 4-tym i 6-tym) Następne numery to już jest to – konkretne fusion, konkretny jazz rock z elementami funky, konkretne brzmienia sampli – ale nie ma co się dziwić, skoro w składzie m.in. na basie Wojtek Pilichowski… Generalnie instrumentalne kawałki stanowią podstawę tej płyty a instrumenty gadają ze sobą jak trza. Z czasem klimacik odpływa w relaks by od 7-ki znów przyspieszyć i ponownie popłynąć nastrojowo ale nieusypiająco. Ultry słucha się świetnie i w klubie, i w samochodzie i wieczorkiem w domu – a już do robienia projektów na komputerze (przyznaję, że jak mam zrobić cokolwiek na komputerze a nie chce mi się – włączam Ultrę i po chwili śmigam co miałem zrobić bez większych oporów – coś w tym musi być ) czy umilania atmosfery jest to płytka idealna. I, co ważne, jest to bardzo dobrze zrealizowany popularny jazz, dowód na to, że klimaty około-popowe można zagrać tak, żeby były ciekawe i ambitne. I wielki szacunek dla Krzysi za bycie świetną gitarzystką! Dobrze było by, żeby Ultra zagościła lub częściej gościła w komercyjnych rozgłośniach

Share This