Wywiad W polskim radiu pik

29 grudzień 2016  |  Polskie Radio PiK  |  Rozmawiała Magda Jasińska

„Kiedy byłam dziewczynką nie zdawałam sobie sprawy, że na gitarze grają głównie chłopcy. Kobiet grających na gitarze pojawia się coraz więcej. To się powoli zmienia. Do tej pory to mężczyźni dyktowali jak grać na tym instrumencie ale kobiety zaczynają dopowiadać swój głos. Nie każdy musi grać głośno i z rockowym zacięciem, można grać delikatniej – smooth i może być wspaniale…” – mówi Krzysia Górniak, gitarzystka jazzowa, która właśnie wydała swoją kolejną płytę Moments.

 

Zwierzenia przy muzyce - krzysia górniak

utworzone przez Polskie Radio PiK | 29.12.2016 | Rozmawiała Magda Jasińska

To jest taka nowa – nienowa Krzysia Górniak?

Jest to taka nowa moja odsłona, dlatego, że na płycie są utwory grane na gitarze akustycznej, tego wcześniej nie było, ale skład jest ciągle taki sam: kwartet jazzowy z fortepianem, gitarą basową albo kontrabasem, perkusją i gitarą. Tu pozostałam wierna swoim starym nawykom i temu co lubię.

Skąd się wzięła w ogóle gitara w Pani życiu?

To stara historia, wszystko się wydarzyło w dzieciństwie. Jak byłam dzieckiem zdawałam do szkoły muzycznej na fortepian. Wówczas okazało się, że nie ma miejsca na fortepianie, ale były jeszcze wolne miejsca na wiolonczeli i gitarze. Ponieważ nie wiedziałam jak wygląda wiolonczela, bo rodzice nie byli muzykami, a gitarę widziałam w telewizji, to wybrałam gitarę. Po roku zwolniło się miejsce na fortepianie i nawet proponowano mi abym przeszła jednak pozostałam przy gitarze. To był taki wybór z przypadku, czy przeznaczenia, a ta początkowa historia jest bardzo romantyczna.

A nigdy nie było tęsknoty za wiolonczelą, czy fortepianem?

Cały czas grywam na fortepianie. Kiedy byłam dziewczynką nie zdawałam sobie sprawy, że na gitarze grają głównie chłopcy. Lubiłam ten instrument, chociażby za to, że można trzymać go blisko, że jest taki niewielki, nawet powiedziałabym intymny. Wtedy nawet nie myślałam, że przejdę na instrument elektryczny, żeby dotrzeć do większego grona odbiorców.

A zastanawiała się Pani dlaczego gitara jest do dziś męskim instrumentem?

Trudno mi odpowiedzieć. Jak zaczynałam grać nie myślałam w takich kategoriach. Kobiet grających na gitarze pojawia się coraz więcej. To się powoli zmienia. Do tej pory to mężczyźni dyktowali jak grać na tym instrumencie ale kobiety zaczynają dopowiadać swój głos. Nie każdy musi grać głośno i z rockowym zacięciem, można grać delikatniej – smooth i może być wspaniale.

Najpierw była gitara klasyczna a potem elektryczna?

Tak, grałam na gitarze klasycznej wiele lat, dopiero chyba jak miałam 18 lat kupiłam sobie gitarę elektryczną i po roku dostałam się na wydział jazzu na Bednarskiej w Warszawie. Specjalnie dla mnie otworzono klasę gitary elektrycznej. Już wtedy miałam pomysł na mówienie do większego grona odbiorców. Miałam pomysł na własne kompozycje i zespół. Gitara klasyczna, która wtedy była instrumentem kameralnym, solowym nie przebijała się w większych salach.

Czy już wtedy wybrała Pani muzykę jazzową?

Jak miałam 16 lat dostałam bilety od kolegi na koncert Michaela Breckera. On grał koncert solo z elektroniką, to było tak wielkie przeżycie emocjonalne, że wiedziałam, że będę też wykonywać taką muzykę, którą chciałabym wypowiadać się.

Na płycie jest sześć Pani kompozycji. Podobno najlepiej się Pani komponuje w domu?

Czasami komponuję na łódkach, bo jestem żeglarką, ale głównie piszę w domu. Mieszkam poza Warszawą, wokół mam lasy i przyroda mnie inspiruje. Staram się czerpać głównie z natury, ale inspirują mnie różne sytuacje w życiu i emocje i to jaki, inni ludzie, mają wpływ na mnie. W pewnym sensie inspiruje mnie radość, ale i ból.

Czyli można powiedzieć, że nie prowadzi Pani pamiętnika ale za to komponuje?

Tak, Można tak to ująć.

Te utwory są w podobnym klimacie, choć bardzo różnorodne, słuchając ich wydaje się, że przechodzi się z pokoju do pokoju.

Płyta jest zróżnicowana emocjonalnie. Pierwsze trzy utwory zostały nagrane z Grześkiem Grzybem, to perkusista, który ma taki napęd – drive, jak to nazywam. On bardzo fajnie przytrzymał te kompozycje dając dużo inspiracji. Są utwory jak Moments, który jest szybki i pełen napięć, Spring to kompozycja, która kwitnie i jest w niej wiele wiosennych kolorów, a Meditation znowu jest takim utworem wręcz przebojowym, gdyby ktoś to zaśpiewał mógłby być z tego hit. Następne utwory nagrałam z innym perkusistą, nazywa się Gniewomir Tomczyk. On nadał innego charakteru kolejnym kompozycjom. Na fortepianie we wszystkich utworach zagrał Zdzisław Kalinowski – to pianista, który wiele czerpie z Herbiego Hancocka, udaje mu się wyczuć ten balans, żeby nie grać za dużo, tylko tyle ile trzeba. Na basie towarzyszył nam Łukasz Makowski.

Nagrywaliście to na setkę?

Tak, na tym mi zależy. Na swoim koncie mam już kilka płyt nagrywanych różnymi sposobami. Ostatnie dwie płyty czyli Feelings i teraz Moments były nagrywane na setkę. Chcę aby ta muzyka była ile się da tylko „żywa”. W dobie muzyki komputerowej ja potrzebuję żywego człowieka, bez wielu cięć, poprawek i dogrywek.

 

Krzysia Górniak. Fot. Milena Madziar

Share This